Ania i Jakub Górniccy

Dziękujemy!

– Czuję się jak po naszym weselu – powiedziała Ania, tuż po przebudzeniu się w niedzielę po Wachlarzu. – Tłumy ludzi, kilka godzin emocji, stan podwyższonego napięcia, no i my w roli organizatora, a następnego dnia potworne zmęczenie, ale też wielkie zadowolenie i radość. – Tak, dokładnie jak po weselu. I fajne jest to, że już kolejny dzień mamy ten stan 🙂

Zawsze ciężko przychodziło nam opisanie tego, co działo się na Wachlarzach. Było to nieco łatwiejsze, gdy mieliśmy jeden temat spotkania, ale nigdy nie chcieliśmy robić relacji, streszczenia, bo i po co, skoro jest nagranie, i każdy może wybrać sobie z niego coś dla siebie. Podobnie mamy po sobotnim Wachlarzu, dlatego odpuszczamy sobie relację – opisywanie wszystkich prezentacji po kolei czy streszczanie, jak było. Podejdziemy do tego wpisu trochę inaczej.

Za kulisami działo się trochę – tutaj chcielibyśmy podziękować prelegentom, którzy już na parę dni przed wydarzeniem przesłali gotowe prezentacje, co oznaczało, że nikt, absolutnie nikt nie kończył tego na kolanie, w pociągu, czy na godzinę przed swoim wystąpieniem. Recenzje, które zgarniacie są tego efektem 🙂 Choć wiem, że piłowaliśmy ostro 😉

Czwartek i piątek upłyneły na próbach i zakupach ostatnich kabli. Zameldowaliśmy się po szóstej rano na miejscu i wszystko ustawialiśmy. Plakatmi przejęliśmy Kinotekę na ten dzień i ciężko było nie zauważyć, że wszyscy wachlujemy się w środku. Przemek Skokowski dzielnie dowiózł 110 kilo jabłek, które zjedliście prawie wszystkie! ;))))

Co cieszy najbardziej? – To, że cały czas wali nam serce na myśl o sobocie. Jesteśmy dumni, że tak to wszystko wyglądało. Tak równego i WYSOKIEGO poziomu wszystkich prezentacji nie widzieliśmy na konferencji od lat. – Wszystkie były wygłoszone przez ludzi owładniętych pasją, dlatego były takie inspirujące i nie jednemu człowiekowi zawróciły w głowie.

My siedzieliśmy tam z boku, spoglądając to na mówców, to na publiczność, to na slajdy, a to na transmisję i komentarze w sieci. Czuliśmy spory luz, a Ci, którzy organizowali kiedyś jakieś wydarzenie wiedzą, że o to nie łatwo. Dwa panele to 8 prezentacji, a strzeliły tak szybko, że nawet nie wiedzieliśmy kiedy. Cudnie. Po obiedzie było jeszcze więcej ludzi, więc to chyba najlepsza recenzja wydarzenia 🙂 Tego się raczej nie spotyka, a tendencja “eventowa” jest dokładnie odwrotna. Cieszymy się też, że mimo tłumów udało się utrzymać charakter spotkania a nie festiwalu, który kojarzy się z rzeką ludzi i małymi grupami, które się dobrze znają. Tutaj chcieliśmy łączyć światy. Naszą rolą było takie ułożenie programu, żeby mieszać w głowach, kontrastować i zmuszać do myślenia. Tyle mogliśmy zrobić.

Kilka osób pytało nas, dlaczego nie wystąpiliśmy, opowiadając w szczególności o Polsce z drona. Kuba: //Ania mnie namawiała, ale przyznaję, że wejście w jeszcze jedną rolę, byłoby chyba za dużym wyzwaniem. Podczas ostatniego panelu czułem już mocny zjazd i zebranie się na 18 minutową prezentację byłoby po prostu niewykonalne.

Co zrobiliśmy na Wachlarzu? – Skontrastowaliśmy podróżujących przed siebie, z tymi, co mają misję i jakieś założone cele i projekty. Mogliście poznać dwa światy, ich zalety i wady. A jak chcieliście wmiksować w to bloga czy vloga to też można było. Super, że osoby bez dzieci, którym krzyk dziecka kojarzy się z horrorem, na końcu bloku o podróżowaniu i dzieciach – mówiły – “o wow, fajne to, co mówią”. To tyle i aż tyle – tak chcieliśmy pomiksować różne światy i w poczuciu otwartego umysłu i wzajemnego szacunku je połączyć.

Gratulacje dla Marii, która 15 września urodziła Helenkę!

Gratulacje dla Marii, która 15 września urodziła Helenkę!

Amatorzy podróży

Amatorzy podróży

Panda z Ukulele

Panda z Ukulele

Andrzej Budnik z LosWiaheros

Andrzej Budnik z LosWiaheros

WSZYSTKIE ZDJĘCIA TUTAJ

Jeżeli nie byliście na Wachlarzu, już za chwilę będziecie mogli zobaczyć nagrania ze wszystkich wystąpień albo już teraz – nagranie z transmisji na żywo. To też dla nas ważne – chcemy docierać do osób, które są w podróży. Jeśli akurat macie chwilę oraz dostęp do sieci, to możecie dołączyć i stać się częścią tego wydarzenia. Kiedy siedząc na afterze odpaliłem “statystyki”, to zamarliśmy z Anią – blisko 30 państw, prawie 1000 osób. Masakra!

Trochę historii i co dalej?

Od samego początku inicjatywą Wachlarza było pokazywanie wachlarza osób, które mają pomysł na siebie, wachlarza inspiracji dla tych, którzy na spotkanie przychodzą i wachlarza historii, które skłaniają do refleksji. Ujmowaliśmy to w tematy, pokazując i czasem poszerzając sposób patrzenia, ale sami wyznajemy zasadę – każdy robi to, co lubi i jak lubi. “W podróżach” łatwo wpaść w pułapkę krytykowania i oceniania innych, więc naszym zdaniem, że nie warto się tym zajmować.

Zdradziliśmy Wam, że Wachlarz na początku był Wykopaliskiem – przyjęliśmy taką roboczą nazwę. Nie do końca mieliśmy wtedy w głowie słowo, które pokaże odkrywanie, poszukiwanie, ale też różnorodność. Dopiero przy jakiejś rozmowie i poszukiwaniach ze słownikiem przyszedł „wachlarz”. I tak już zostało.

W zeszłym roku zaplanowaliśmy sześć spotkań. Chcieliśmy, aby odbywały się w różnych miejscach Polski, ale z powodów głównie logistycznych i wynikających z powiększającej się rodziny, zostaliśmy przy Warszawie. Tamte spotkania były trochę inne, miały inną formułę – dyskutowaliśmy przez ok. półtorej, najczęściej z czworgiem gości. W tym roku chcieliśmy jednak zaeksperymentować z nową formułą. Dlatego Wachlarz 7 składał się z wystąpień gości. Zmieniliśmy też miejsce na większe. Sala kinowa sprawdziła się znakomicie. Teraz czujemy, że przyszedł czas na kolejne wyzwanie. Trudno będzie, żeby Wachlarz miał jeszcze wyższy poziom, bo wspiął się na wyżyny, dlatego, żeby iść jeszcze krok naprzód, zrobiliśmy kolejną zmianę. Jak wiecie, w 2015 roku widzimy się w Przemyślu i tym razem Wachlarz potrwa dwa dni. Pierwszy będzie bardziej prezentacyjny, drugi warszatatowy. Już teraz bardzo serdecznie Was zapraszamy i sami jesteśmy ciekawi, jak ten nasz kolejny pomysł wypali 🙂

Ktoś pewnie powie – jaaaaa, ale ten Przemyśl daleko. Tak – nie oszukujmy się, leży w prawym dolnym rogu Polski. Patrząc na rozkład jazdy pociągów, można rozdziawić usta, ale pamiętajcie, że tym razem większość z Was oderwie się od swojej codzienności i uda w kolejną, małą podróż, spotka otwartych i zajebistych ludzi, wysłucha inspirujących prezentacji, a potem cały dzień będzie na ich konsumpcję i wprawianie w czyn na warsztatach. Hasła przewodnie są trzy – Myśl, Twórz i Podróżuj. Będziemy chcieli się mocno skupić na aspekcie tworzenia i głowienia. Tak, aby pokazać, że te trzy rzeczy idą w parze. Jeszcze bardziej namieszamy w głowach, tak, żebyście pewne sprawy “przemyśl-eli”, bo temu zawsze sprzyja odcięcie się od codzienności.

A wracając do ostatniego Wachlarza. Jeżeli macie ochotę poczytać innych, to pojawiły się pierwsze podsumowania, wnioski, myśli i relacje. Nikogo o nie nie prosiliśmy, jeśli ktoś wyszedł i poczuł, że musi napisać, to my się tylko kłaniamy nisko. Każdy wpis daje kopa i motywuje do dalszej pracy.

Nie wszystko da się zmierzyć i nie wszystko trzeba mierzyć, bo “magic happens”.

Tak jest, że czasem wszystko wychodzi. Rzadko, strasznie rzadko. Naprawdę rzadko. Ale na tym Wachlarzu tak było. Serio.  Dojście tutaj zajęło nam dwa lata od pierwszego pomysłu i poprzeczka jest bardzo wysoko zawieszona – czujemy to. Ale to też zasługa przede wszystkim Was jako publiczności i mówców z ich historiami – za co serdecznie DZIĘKUJEMY. Ciężko będzie to pobić, ale zrobimy, co w naszej mocy, żeby tak było już za niecałe 10 miesięcy! A w międzyczasie niezależnie, czy byliście, czy też nie – możecie dołączyć do tej wspaniałej grupy ludzi – wpadnijcie tutaj.